Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spoza scenariusza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spoza scenariusza. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 listopada 2015

cześć jak czapka, pa jak parasol

w pewnym momencie dochodzisz do tego etapu w życiu, kiedy słowa "jesteś ekstra, ale nie chcę niczego na stałe" zaczynasz rozumieć jako "jestem ekstra, ale on nie chce niczego na stałe".
to doprawdy niezwykle zabawne, że jedną z najtrudniejszych umiejętności, jakie nam przyjdzie posiąść w życiu, jest dostrzeganie rzeczy takimi jakimi są w rzeczywistości i nazywanie ich wprost.

i mówię Ci to ja,
wiecznie z głową w chmurach monia.



poniedziałek, 12 października 2015

trzeba się sponiewierać od czasu do czasu

Pół roku później znów natrafiam gdzieś w sieci na zdanie To, że ktoś jest z Tobą szczęśliwy, nie znaczy, że chce się angażować* 

O ile kilka miesięcy temu zadowolona kiwałam głową: "No dokładnie", o tyle teraz się krzywię: "Nosz kurwa".
Czy żałuję? Boże, nigdy w życiu.
Brakuje mi tylko cholernie tego pieprzonego "dzieciaku".



A jednak warto! A jednak trzeba się sponiewierać od czasu do czasu w imię czegoś. Rzucić się w przepaść i poczuć, że się frunie.**







*(http://volantification.pl/2015/06/17/co-zrobic-z-facetem-ktory-nie-chce-zwiazku)
**   Maciej Stuhr "Pasja do pasji"

niedziela, 27 września 2015

kompilacja

życie to kompilacja sukcesów i porażek.
jedno bez drugiego nie ma prawa bytu, pamiętaj.
pamiętaj, błędy i upadki wcale nie oznaczają, że idziesz w złym kierunku.
błędy i upadki oznaczają, że idziesz, a to niewątpliwie dobra wiadomość.


środa, 2 września 2015

miłość w samochodzie

dochodzę do wniosku, że miłość w żadnym razie nie przychodzi naturalnie.
miłości dopiero trzeba się nauczyć.
bo weźmy na przykład mnie i mój samochód: to, że go kocham, nie oznacza, że za każdym razem zmienię bieg w idealnym momencie, że ominę wszystkie dziury, a cofając nigdy nie zdarzy mi się wjechać w słupek czy inny samochód.
z drugiej strony, to, że on mnie kocha, nie oznacza, że za każdym razem będzie dobrze się prowadził i nie będzie wymagał wizyty u mechanika kosztującej mnie 1/3 wypłaty.
miłość to cierpienie i wyrzeczenia.
na szczęście wiemy o tym oboje i mimo wszystko jesteśmy gotowi na płomienny romans ;-)





czwartek, 13 sierpnia 2015

samoświadomość

najgorsze są osoby, które pomimo całej swojej sympatii, którą cię darzą, są na tyle samoświadome, że od razu wiedzą, że nie spełnią twoich potrzeb i oczekiwań, i nawet nie próbują cię oszukiwać, że jest inaczej.

a może właśnie najlepsze...?







poniedziałek, 22 czerwca 2015

luki w grafiku.

niby od samego początku doskonale wiesz na czym stoisz,
masz na uwadze, żeby do wszystkiego podchodzić z rezerwą,
trzymać dystans,
nie przyzwyczajać się,
nic nie oczekiwać.
i jest ci to na rękę, bo ty też nie masz ochoty spełniać czyichś oczekiwań, chcesz po prostu mieć świetny humor i kompana do przydługich pogawędek i wspólnego obżerania się. 
mijają tygodnie,
mija kilka zaskakująco przyjemnych tygodni,
sporadyczne wizyty w pracy zamieniają się w regularne spotkania,
a spędzane ze sobą minuty w długie godziny.


a potem, kiedy to wszystko znika, bo wraz z nadejściem czerwca zgodnie z planem przychodzi czas wyjazdu zagranicę, nagle okazuje się, że w twoim rozkładzie dnia powstają wielkie puste luki, których nie sposób wypełnić.






piątek, 29 maja 2015

łamać zasady też trzeba umieć

Zdrada! Zdrada! Wciąż to krzyczycie z pianą na ustach. Ale to wy, kobiety, więcej w sobie macie fałszu. Trzeba wam obiecać przywiązanie do grobowej deski, byście nam zechciały dać pięć minut rozkoszy. A przecież wszyscy wiedzą, że to tylko układ- słowa w zamian kilka czynności. I nie ma w tym zdrady, to tylko mowa, a zdrajcą jest ten, kto udaje, że tego nie rozumie.

— "Noc w Valognes" Eric- Emmanuel Schmitt




Nie cierpię, kiedy ktoś nie potrafi przewidzieć konsekwencji swoich działań i decyzji, a później ma pretensje do całego świata tylko nie do siebie.
Nie cierpię, kiedy ktoś liczy na to, że "się uda", mimo że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują inaczej, a później głupio się wścieka i płacze nad faktem, że świat jest podły.

Później to mężczyźni są świniami, a kobiety ofiarami ich emocjonalnej niedojrzałości.
Czyżby?

Co jest bardziej niedojrzałe: zawieranie znajomości opartych na nawet najgłupszych, ale za to ustalonych przez samego siebie zasadach, czy udawanie, że tych zasad się nie rozpoznaje?
Czy jeśli postanawiasz dostosować się do zasad jego gry, a później okazuje się, że cię one przerastają, masz prawo mieć pretensje do kogokolwiek poza tobą samą?
Kto oszukuje w relacji, w której przed samą sobą (i przed nim) udajesz, że potrafisz zachować dystans?
Kto jest winien temu, że ułożyłaś sobie w głowie wizję długiego i szczęśliwego związku z chłopkiem hiphopkiem, poznanym w klubie o 5 nad ranem, który po 3 minutach znajomości zapisał twój numer w kontaktach gdzieś pomiędzy 'maleńka' a 'milena heaven'?


bądź sprawiedliwa!

odpowiedzialność za to, że nie widzisz świata takim, jakim jest, a takim, jakim chciałabyś, żeby był, ponosisz wyłącznie ty.






poniedziałek, 27 kwietnia 2015

znajomości na czas określony

moment, w którym zrozumiesz, że nie wszystkie znajomości, które w jakiś sposób sprawiają Ci przyjemność, są znajomościami na dobre i na złe, będzie prawdopodobnie jednym ze szczęśliwszych momentów w Twoim życiu.

żyj biegnącą chwilą i dostrzegaj w ludziach to, co najlepsze.
nie każ im być ideałami.
nie każ im posiadać całego pakietu wymarzonych cech osobowości, aby nazwać ich swoimi bliskimi.

ludzie są różni i przyciągają nas do siebie na przeróżne sposoby.

jednych kochasz za wieczorne wypady na miasto, innych za wspólne posiadówy przed telewizorem.
jedni wyznają takie same wartości jak Ty, drudzy widzą świat kompletnie inaczej, ale to właśnie z nimi dragon box smakuje najlepiej.
jedni sprawiają, że ciągle się śmiejesz, inni, choć nie bardzo chwytają twój dowcip, sprawiają, że bez oporów opowiadasz im o wszystkim. mam na myśli o wszystkim.
jedni są genialnymi kompanami do opróżniania kolejnych butelek wina, inni  skoczyliby za tobą w ogień.

czy można powiedzieć, że jedni lepsi są od drugich?
lub odwrotnie, czy znajomość z drugimi więcej jest warta niż z tymi pierwszymi?

lubmy się, po prostu.
nie kombinujmy za dużo.
nie oczekujmy za dużo.
nie zakładajmy, że dostajemy coś na zawsze.

niektóre znajomości mają po prostu krótszy termin ważności.
czy to obniża poziom ich wartości?

wszak to nie wina bułki, że po kilku dniach czerstwieje, a po tygodniu jest już nie do zjedzenia... :)









środa, 22 kwietnia 2015

"Uważaj na znajomości, które zaczynają się od głowy. O tych zapoczątkowanych fascynacją seksualną można szybko zapomnieć. O tych, które zaczynają się od rozmów, wymiany myśli i emocji, możesz nigdy nie zapomnieć."
Magdalena Witkiewicz



wtorek, 24 lutego 2015

na czym polega aktualizacja przeglądarki?

podobno od września 2014 do września 2015 twa mój dziewiąty rok osobisty. jest to rok zamykania rozdziałów, podejmowania trudnych decyzji i robienia porządków w głowie. wczoraj znowu biegałam i znowu coś mi się wymyśliło. przypadek...?


wszyscy jesteśmy firefoxami.
od samego początku jesteśmy zaprogramowani w określony sposób. dostajemy na starcie kilka prostych funkcji, które określają nasze zachowania. decydują o tym co myślimy, co lubimy i jak reagujemy albo jak chcielibyśmy zareagować, gdyby nie istniały konsekwencje lub gdyby nikt nas nie oceniał.
dodatkowo każdy z nas otrzymuje zestaw pluginów. pluginy to dodatkowe opcje, których dopiero uczymy się używać i z biegiem czasu uznajemy za mniej lub bardziej przydatne. to wyuczone zachowania i reakcje, nie należące do pierwotnej wersji naszego firefoxa. coś jak adblock- generalnie jest super, ale trzeba go dopiero zainstalować.
po pewnym czasie współpracy z pluginami, firefox domaga się aktualizacji. i tutaj następują czary. pluginy, które okazują się być najbardziej przydatne, czy też może najbardziej zgodne z naszymi przekonaniami, wskakują w standardowy pakiet firefoxa. pluginy, co do których sensu działania nie mamy stuprocentowej pewności, wciąż zostają jedynie pluginami. mimo że czasem zdajemy sobie sprawę z ich zalet i funkcjonalności, wciąż są jedynie wyuczonymi reakcjami, niejako narzuconymi z zewnątrz.

to jak z noszeniem czapki. za dzieciaka nosisz ją, bo zatroskani twoim zdrowiem rodzice grożą ci szlabanem na komputer i kolegów. niby rozumiesz, że jak zmarzniesz to zachorujesz, ale które z nas w rzeczywistości nie myślało z nadzieją jak będę chory, to nie pójdę do szkoły ?
dopiero po jakimś czasie nastąpiła aktualizacja firefoxa i czapkę zakładało się nie ze strachu przed rodzicami, a z niechęci do choróbska, kataru i gorączki.

ostatnio dość mocno zastanawiam się nad moim pakietem podstawowym oraz pluginami. jak odróżnić jedno od drugiego? kwestia jeszcze nie do końca rozwiązana, zdecydowanie muszę pobiegać jeszcze kilka razy.

ps: aktualizacja firefoxa w tym kontekście nazywa się fachowo internalizacją ;-)




czwartek, 19 lutego 2015

samoakceptacja.

biegałam, słuchając tego pięknego numeru, myśląc o tym poście.
Razem ze mną biegało zdanie: (...) ludzie, którzy żyją jak chcą, ale są nieszczęśliwi, bo wydaje im się, że powinni żyć inaczej.

i nagle do mnie dotarło.
borze.
borze! a więc to ja byłam tą osobą, która ma problem z akceptacją siebie. a więc to był mój problem. 
nie pomyślałbyś. nie pomyślałabym.
zakichana fanka dbania o higienę psychiczną.

nawet nie zauważasz, kiedy zaczynasz to robić. udowadniać wszystkim wokół, że jesteś taki albo taki. albo że właśnie taki nie jesteś. 
tłumisz swoje myśli, swoje potrzeby i pragnienia, bo uważasz, że nie powinny być takie, jakie są. chciałbyś inaczej odczuwać rzeczywistość, ale odczuwasz ją tak, jak odczuwasz. 
uważasz, że powinieneś chcieć więcej, ale w rzeczywistości wcale nie chcesz. 
uważasz, że powinieneś chcieć już trochę dorosnąć, mieć własny samochód, posadę w korpo i niezłą wypłatę. 
uważasz, że powinieneś być ciągle głodny rozwoju i łapać dziesięć srok za ogon. 
uważasz, że powinieneś pracować na dwa etaty, działać w stowarzyszeniu i wolontaryjnie opiekować się dziećmi. i wyprowadzać pieski ze schroniska!
uważasz, że powinieneś sikać z ekscytacji na myśl o egzotycznych wakacjach, muzycznych imprezach plenerowych i flircie z hiszpanami/hiszpankami. 
uważasz, że powinieneś być na bieżąco z knajpami i pubami w twoim mieście, z nowościami kinowymi i innymi wydarzeniami kulturalnymi. 
uważasz, że powinieneś być wysportowany, smukły, umięśniony i w obcisłych leginsach paradować po siłowni. 
albo inaczej, uważasz, że powinieneś być typem domatora, miłować się w kulinariach i lubić zalegać przed telewizorem. 
uważasz, że nie powinieneś chcieć przesiadywać na fejsie i komentować fotek znajomych.
uważasz, że powinieneś gardzić alkoholem, odnajdywać przyjemność w porządkowaniu szafy i prasowaniu stosu ubrań. 
uważasz, że powinny cię interesować dyskusje o kursie złotego i koniunkturze gospodarczej kraju.
uważasz, że nie powinno cię już bawić wydurnianie się z kumplami, chciałbyś śmiać się z wysublimowanych żartów odnoszących się do sytuacji politycznej w kraju i/lub za granicą.  


około roku temu usłyszałam od pewnego superczłowieka: doszedłem do tego momentu w życiu, kiedy nie muszę nic nikomu udowadniać.

prawdziwy szczęściarz.
a ja, frajerka.








środa, 4 lutego 2015

nie wiem czy wierzysz w życiową energię, ale moja chyba właśnie do mnie wraca

znowu zaczynam dostrzegać i reagować na szczegóły, wiesz?

słoneczny dzień, to już nie tylko słoneczny dzień, ale dzień, w którym mam ochotę trzymać nad sobą transparent z napisem 'EKSTRA'.
idealnie zaparzona kawa, to już nie tylko smaczny napój, ale myśli dziękczynne dla kawy, cukru, mleka i wrzątku za to, że tym razem dały się ujarzmić i doskonale wymieszać.
głośna muzyka, to już nie tylko dźwięki, ale emocje wypełniające płuca; radość, siła, determinacja.
bieganie to już nie tylko aktywność fizyczna, pot i kwestia ambicji, ale wewnętrzny chichot.

 ja to znowu dostrzegam!

szybka jazda samochodem, ostatnie wolne miejsce siedzące w tramwaju, uśmiech kasjera we freshu, promocja na  produkt, którego akurat potrzebuję, film doskonale trafiający w moje gusta, punktualne autobusy i rozmowni kierowcy... ja znowu dostrzegam te wszystkie rzeczy i w myślach przybijam im wysoką piątkę.

nie żeby jakaś głupawa radość, spokój ducha bardziej.
tęskniłam.





środa, 31 grudnia 2014

mądrzejsza 'ja' radzi głupszej 'ja'

z roku 2014 wyniosłam całą masę życiowych wniosków, a że jestem osobą, do której myśli napisane trafiają znacznie lepiej niż myśli tylko pomyślane, muszę je tu wszystkie umieścić. śmiało możesz pominąć ten post, bo z pewnością te lekcje masz już dawno odrobione, ale widzisz, ja dopiero teraz przerabiam ten materiał.

 1) nie udawaj lepszej niż w rzeczywistości jesteś, to się nigdy nie opłaci, ani tobie, ani nikomu innemu. ale też nigdy, przenigdy, nie daj sobie wmówić, że jesteś gorsza niż ci się wydaje. nie jesteś.

2) od czasu do czasu zastanów się nad zarzutami, które słyszysz od innych, ale pamiętaj, że ich opinie nie są odzwierciedleniem tego, kim jesteś naprawdę. czasem pod twoim adresem padną mocne słowa i silna krytyka, czasem nawet zabolą, mocno zabolą, ale nie daj się wytrącić z równowagi, bądź świadoma tego, kim jesteś. znaj swoją wartość. nie daj sobie wmówić, że jesteś gównem, jeśli gównem nie jesteś.

3) specjalistów do spraw życia traktuj z przymrużeniem oka. warto posłuchać rad od kogoś mądrzejszego i bardziej doświadczonego, ale niech to nie będzie dla ciebie wyznacznikiem. ufaj sobie i swojemu rozsądkowi, ufaj swojej intuicji. nie jesteś idiotką, więc przestań się tak czuć, jeśli twój światopogląd różni się od światopoglądu twoich bliskich. nie wpadaj w panikę, niech słowa innych nie będą dla ciebie wyrocznią.

4) szanuj odmienność.

5) nie broń się przed emocjami, bo nigdy nie nauczysz się sobie z nimi radzić. nie rozczulaj się nad sobą, ale czasem zatrzymaj się i nazwij to, co czujesz nieco bardziej precyzyjnie niż 'ja pierdolę' lub 'kurrrrwa'.
jeśli jesteś smutna, nie udawaj wkurwionej, jeśli się złościsz- nie udawaj smutku.
jeśli coś powinno wywołać w tobie konkretne emocje, ale nie wywołuje- nie udawaj i niczego sobie nie wmawiaj. nie oszukuj samej siebie. co z tego, że czujesz coś inaczej niż czułoby to większość społeczeństwa? społeczeństwo nie spełnia twoich oczekiwań, ty nie musisz spełniać oczekiwań społeczeństwa.

6) nie baw się w definiowanie, szufladkowanie, określanie wszystkiego, co cię otacza. nikt nie ma prawa wymagać od ciebie, żebyś zaczęła oceniać dane kwestie skalą zero- jedynkową i nigdy się na to nie zgadzaj. no chyba, że tak lubisz, wtedy nie ma problemu.

7) nigdy, zawsze, na pewno - uważaj, nie składaj deklaracji, których nie jesteś pewna. mądry nie będzie oczekiwał od ciebie zapewnień o czymś, czego zapewnić się nie da, a głupi... no cóż, sama się zastanów czy chcesz się takimi osobami otaczać.

8) nie kłam, nie wstydź się siebie, mów to, co myślisz. ale też pamiętaj, że nie zawsze warto mieć ostatnie słowo. są osoby, z którymi nie wygrasz, dla własnego spokoju i lepszego samopoczucia czasem lepiej przemilczeć (?)

9) przestań być taka taktowna. masz ochotę pytać o drażliwe tematy, to pytaj. masz ochotę wtrącić kontrowersyjne zdanie, wtrącaj. masz ochotę kogoś zwyzywać podczas kłótni, wyzywaj. przeklinaj, podnoś głos, śmiej się w twarz lub zanoś od płaczu.

10) spójrz prawdzie w oczy: jeśli facet jest pizdą, to prawdopodobnie tą pizdą już pozostanie. no chyba że wydarzy się coś, co go odmieni, ale nie łudź się, na pewno nie będą to twoje słowa. ty też nie zmienisz swojego charakteru tylko dlatego, że on by tak chciał, bądź uczciwa. do tego potrzebny jest czas, doświadczenia i określone przeżycia.

11) jeśli facet co tydzień sypia z inną panną, nie oznacza to, że będzie robił tak bez końca. ale też pewności nie masz, że przestanie akurat wtedy, kiedy to ty byś sobie tego życzyła. miłość istnieje, ale jeśli szukasz jej w klubie, no to sorry.

12) dawaj jasne komunikaty, unikaj wielkich słów i zawiłych zdań. opowiadaj o swoich bolączkach w taki sposób, aby pokazać istotę problemu, nie w taki, aby kogoś wzruszyć, wzbudzić żal lub litość. nie wykorzystuj uczuć innych, nie manipuluj i nie daj sobą manipulować

13) granicą twojej wolności, jest cierpienie drugiego człowieka. bezwzględnie. inne granice ustalasz sama i niech to będzie wyłącznie twoja decyzja.


dużo, dużo, dużo myśli.



poniedziałek, 24 listopada 2014

qwertyuiop

źle zaczęłam sobie poniedziałek, a więc i pewnie cały tydzień.
najpierw był eldo, który swoje słowa kieruje chyba bezpośrednio do mnie, potem rojek, a potem to już szybka droga w dół i katastrofa.

źle znoszę zmiany personalne w bliskim mi otoczeniu.
rozstraja mnie to kompletnie, zabiera poczucie pewności i stałości.
coś, co uważasz za pewnik, nagle znika lub transformuje w coś innego.
naprawdę nie mam nic przeciwko zmianom, ale po co zmiany w ludziach? nie chcę, nie lubię.

źle znoszę również obietnice bez pokrycia. idiotyczne zrobię wszystko, zapomniane w momencie, gdy wcale nie trzeba było robić wszystkiego, a wystarczyło cokolwiek. skończyło się na niczym, rzecz jasna.
No i co z tego, że rozsądek i logika podpowiadają, że to i tak nic by nie dało i nic by nie zmieniło?
W takie dni jak dzisiaj nie myślę, czuję, głównie rozżalenie.
W takie dni jak dzisiaj wzrusza mnie rap i przepozytywne reggae.

Trwa to i trwa, czwarty już miesiąc.
znajomi się dziwią, mama mówi nie pielęgnuj tego w sobie, a ja czuje się oszukana przez nieprawdziwą frazę, że chcieć to móc.





cóż, na tym polega ryzyko. stawiasz wszystko na jedną kartę i nie zawsze kończy się to tak, jakbyś tego sobie życzył...



poniedziałek, 3 listopada 2014

poczytałam.

od dziecka pożerałam książki z wilczym apetytem.
w czasach liceum, a później i studiów, główne pokłady nieskończonego apetytu przekierowałam jednak w stronę makaronów, longerów, chińczyków, chlebów żytnich i owsianek.
literackie uczty odbywały się u mnie znacznie rzadziej, przestałam też dbać o sposób serwowania.
książki towarzyszyły mi najczęściej podczas nieciekawych wykładów, ciężkich nocek, podróży pociągiem, polskimbusem, samolotem. stały razem ze mną w kolejkach do dziekanatu, skutecznie odciągały mnie od nauki do egzaminów, pomagały przetrwać mozolne kąpiele słoneczne.
ot takie śmieciowe żarcie.
zupełnie zapomniałam, że czytanie może być czynnością samą w sobie, a nie jedynie "przy okazji", wypełniaczem czasu.

przypomniałam sobie o tym dzięku Markowi Krajewskiemu.
dzięki niemu poraz pierwszy od kilku dobrych lat zaszyłam się z książką we własnym łóżku, w ciszy, pod kołdrą i nie gasiłam światła, dopóki nie doczytałam ostatniego zdania.

wielki dzięki, panie Marku!


poniedziałek, 8 września 2014

kiedy udajesz, że nic cię nie rusza, może stać się rzecz najgorsza- inni zaczynają w to wierzyć.




czwartek, 21 sierpnia 2014

nie pasuję.
ani do życia w pojedynkę, ani do życia we dwoje.
zawsze jestem 'zbyt coś' lub 'za mało coś' .

zbyt sztywna i za mało yolo.
ale.
zbyt yolo i za mało stabilna.

w którym momencie tak sobie wszystko pogmatwałam?
bo nie wątpię, że to wyłącznie moja zasługa...

z osobami posiadającymi łatwość dostosowawczą problem jest taki, że kiedy zostają same, kompletnie nie wiedzą jaki kierunek obrać.

co ja tu robię, kurwa?!



poniedziałek, 19 maja 2014

żyjemy w czasach, w których to od kobiety wymaga się, żeby była tą silniejszą, tą mądrzejszą, zaradniejszą, bardziej wyrozumiałą, gotową wybaczyć wszystko, zapomnieć, usprawiedliwić, poświęcić się i pominąć swoje potrzeby na rzecz j e g o, jednocześnie zachowując przy tym świeżość i moc uczuć.

a co w zamian? on kocha, on rozumie, on się poprawi, zmieni i zrobi wszystko.


przecież to powinno ci wystarczyć, kobieto, o co więc się czepiasz i dlaczego nagle stałaś się dziwnie nieczuła...?








poniedziałek, 7 kwietnia 2014

za oknem piękna pogoda więc zasuwam szczelnie zasłony i chowam się pod kocem.
jest ze mną Chet Faker i kilka czarnych myśli.
bawimy się przednio.






wtorek, 4 marca 2014