- właśnie tego się obawiam. - oj, kiedyś to się wreszcie skończy.
- że przestanę się o ciebie obawiać? wątpię. ale cóż... zawsze cię wspieram w twoich wyborach, tak jak ty mnie w moich. nawet jeśli są chujowe- czyli bardzo często. a to teraz- jest chujowym wyborem. ale cieszę się, że chociaż o tym wiesz.
- a co ty dzisiaj jesteś taka sentymentalna? to do ciebie niepodobne. - na starość robię się miękka.
- zawsze byłaś, chyba, że ktoś cię wkurwił. upierdliwa zołza, ale serce to mięciutkie.
- a ja bym chciała na panieńskim striptizera. - a ja zawsze chciałam świętego mikołaja.
- to ci załatwię! *po chwili następuje nagłe olśnienie*
- ach nie, zapomniałam, że my nigdy nie będziemy miały.
- może wpadniesz do mnie jutro wieczorem, bo mi chleb spleśnieje i trzeba go zjeść?
- umówiłam się do kina z markiem, sorry. - rozumiem... nie potrzebujecie prowiantu???
- nie, dzięki.
staram się za wszelką cenę zatrzymać znajomych, a oni wybierają kino. no masz ci los!
- dziś na fitnesie pani powiedziała, że trenowanie pilatesu zapobiega wypadaniu macicy w przyszłości. nie chciałabym się kiedyś obudzić i zobaczyć swojej macicy, leżącej obok, która mówi "hej, wypadłam, bo nie ćwiczyłaś pilatesu".
echhh, jeszcze tydzień i w końcu będę mogła pójść do mojego fitnessclubu, sąsiadującego z monarem, i zadbać o swoją przyszłość!
- musiał ci się spodobać, skoro szukałaś go na fejsie. - po prostu wydawał się sympatyczny.
- ale jak to zrobiłaś? tak bez nazwiska i z mglistym wspomnieniem nazwy wioski, z której pochodził? - sprawdziłam listę miejscowości na "m" w powiecie krakowskim, a kiedy nic to nie dało, zerknęłam na absolwentów Szkoły Aspirantów Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie.
- hahahahahah, tak, masz rację, wydawał się TYLKO sympatyczny i dlatego przekopałaś cały internet.
a czy to nie wystarczający powód? ;-)
okej, śmieję się sama z siebie, ale kurde, jestem niepokonana, odnajdę każdego, a rutkowski to przy mnie pikuś!
- pamiętasz, kiedy mówiłam, że w ogóle nie czuję tego, co wypiłam? - pamiętam.
- kłamałam. znasz to uczucie, kiedy jesteś w wc i nie możesz zapiąć spodni więc chodzisz po kwadracie? właśnie je przed chwilą miałam.
- (...) nieee, ona była przez 3 lata w związku, więc nie miała znajomych.
- też kiedyś będziesz na tym etapie. - o nie, nie, nie.
- ehe, a co było przed chwilą? "Eeej, znajdź mi faceta.". - no bez przesady, nie na 3 lata.
idealny przepis na idealną imprezę, nieprawdaż? ;-)
dziś bez dorato, ale "dance on the table"...? dlaczego nie? ;)
- jesteś jedyną osobą, której chce się realizować moje najbardziej kretyńskie pomysły, takie z których od samego początku wiadomo, że nic dobrego nie wyniknie.
- muszę zająć czymś swój umysł, opowiedz mi bajkę.
- dawno, dawno temu... była sobie dziewczynka... - nieee, opowiedz o muminku!
- dlaczego? - bo nie jest aż tak erotyczny.
- ej, jakby kiedyś jakiś kolo... powiedział, że " jezuu...nieee, tylko nie spotykajmy się z moniką" to powiedziałabym: nara, ziom. jakby mi Ciebie nie zaakceptował to byłby idiotą, a nie !
- kiedy to ja podchodzę do faceta- okazuje się być zajęty, kiedy ty idziesz- 100% że trafisz na młodszego lub mieszkającego daleko poza wrocławiem, a kiedy anka zagaduje- to w ogóle koleś jest jakiś szpetny. - potrzebujemy nowej koleżanki!
kocham to podsumowanie, choć w pewnym sensie smuci mnie ono i nieco dołuje.