zaczerpnięte ze Spotted: WPAiE :
- "Tajemniczy panie z czytelni w budynku D - nie wiemy kim jesteś, ale codziennie zbierasz książki z półek, układasz je w wielki stosik na biurku i odchodzisz. Po przerwie na papierosa (Lucky Strike, równie fascynujący wybór co rodzaj zbieranych tomów!) wracasz, dokładasz kolejne woluminy i znów wychodzisz. Finalnym aktem Twego intrygującego dzieła jest odłożenie książek z powrotem na ich miejsce, tym samym niszcząc olbrzymią wieżę, mityczną fortecę złożoną z grimuarów. Na temat Twoich pobudek krążą już legendy. Wytłumacz zaciekawionym użytkownikom czytelni, co kryje się za Twoim działaniem? Czy to część jakiegoś misternego planu?"
- chlonie wiedze przez osmoze.
więcej nowinek z mojego wydziału: https://www.facebook.com/SpottedWpaie?ref=stream
czyli na ekonomii nie mniej ciekawie jak na pedagogice ;-)
Etykiety
- .Adrianna (1)
- .Anek Na Rapie (39)
- .Anna z Węgier (6)
- .Asia (22)
- .Bartku (10)
- .Bro (6)
- .Ekonomisie (31)
- .Han (13)
- .hostelowi goście (15)
- .Mama + Tato (14)
- .Natali (6)
- .Niepedagogiczni (5)
- .Pan Arek (2)
- .Pawczi (15)
- .Paweł (16)
- .Robert Reggae (3)
- .Sąsiad (3)
- .Szymon (4)
- .Zysio (13)
- i inni. (75)
- spoza scenariusza (82)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą .Ekonomisie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą .Ekonomisie. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 21 stycznia 2013
wtorek, 15 maja 2012
tworzę.
- nie umiem się skupić na pisaniu.
- ja próbowałam wyłączyć u siebie internet, żeby pisać, ale zaczęłam grać w kierki.
- ja próbowałam wyłączyć u siebie internet, żeby pisać, ale zaczęłam grać w kierki.
niedziela, 6 maja 2012
dzień/noc
na tapczanie siedzi leń, nic nie robi cały dzień...
...za to w nocy będzie zapierdalał jak popierdolony -.-
...za to w nocy będzie zapierdalał jak popierdolony -.-
poniedziałek, 2 kwietnia 2012
środa, 28 marca 2012
zero!
odebrałam telefon z serwisu, czytam opis usterki i ogólnego stanu telefonu, opracowany przez serwisantów:
- napisali, że mam wgniecenie pod klawiszem "0".
- pewnie od ciągłego wpisywania stanu twojego konta bankowego- zero.
- albo liczby twoich notatek, czyli... zero.
- albo poziomu motywacji- zero!
-.-'
- napisali, że mam wgniecenie pod klawiszem "0".
- pewnie od ciągłego wpisywania stanu twojego konta bankowego- zero.
- albo liczby twoich notatek, czyli... zero.
- albo poziomu motywacji- zero!
-.-'
środa, 21 marca 2012
wtorek, 13 marca 2012
wtorek, 6 marca 2012
ekonomiczne żarciki (ha-ha-ha)
młody Pan Doktor wykładowca opowiada ten dowcip.
patrzymy po sobie z Anią Z Przemiłowskiej.
ja: słyszę ten dowcip już któryś raz i za każdym razem jest tak samo mało śmieszny.
Ania Z Przemiłowskiej (przez zęby): chcesz mieć 3? to lepiej zacznij się śmiać.
i Pana Doktora humor nie opuszczał przez bite trzy godziny!
Pan Doktor: wyobraźmy sobie, że odkryto nowe zastosowanie cyny... że można dzięki niej zbudować dom... że wystarczy położyć ją na trawie, zaśpiewać Hey Jude Beatlesów i dziesięć razy klasnąć w dłonie, a domek jednorodzinny wyrasta nam w jednej chwili!
i na do widzenia:
Pan Doktor: no dobra, widzę, że już przebieracie pod stołem nóżkami, jak króliki, które już zbliżają się do drzwiczek od klatki, już czują, że klatka się otwiera, już czują tą wolność, dobra, dobra, idźcie już sobie, trzymajcie się.
patrzymy po sobie z Anią Z Przemiłowskiej.
ja: słyszę ten dowcip już któryś raz i za każdym razem jest tak samo mało śmieszny.
Ania Z Przemiłowskiej (przez zęby): chcesz mieć 3? to lepiej zacznij się śmiać.
i Pana Doktora humor nie opuszczał przez bite trzy godziny!
Pan Doktor: wyobraźmy sobie, że odkryto nowe zastosowanie cyny... że można dzięki niej zbudować dom... że wystarczy położyć ją na trawie, zaśpiewać Hey Jude Beatlesów i dziesięć razy klasnąć w dłonie, a domek jednorodzinny wyrasta nam w jednej chwili!
i na do widzenia:
Pan Doktor: no dobra, widzę, że już przebieracie pod stołem nóżkami, jak króliki, które już zbliżają się do drzwiczek od klatki, już czują, że klatka się otwiera, już czują tą wolność, dobra, dobra, idźcie już sobie, trzymajcie się.
czwartek, 1 marca 2012
you know it's true, giiiiiirl.
marian: bokserzy krótko żyją, tak do pięćdziesiątki.
aneta: bardzo dobrze, po co dłużej?
aneta: bardzo dobrze, po co dłużej?
wtorek, 28 lutego 2012
pralka a mercedes.
wczoraj na etyce narysowałam tira. ze znaczkiem mercedesa.
sylwia zapytała mnie, po co rysuję pralkę.
chyba czas umierać...!
sylwia zapytała mnie, po co rysuję pralkę.
chyba czas umierać...!
poniedziałek, 20 lutego 2012
bo wena to jest takie 'coś'
o pisaniu pracy licencjackiej
kj: bo wena to jest właśnie takie "coś"... co czasem nie chce przyjść...
i tak właśnie tłumaczę literacki zastój.
jednakowoż do końca tego tygodnia zamykam sprawę pierwszego rozdziału, tj. dopieszczam go na maksimum.
w przyszłym zaś zaczynam rokowania z drugim rozdziałem i choćby skały srały i'm gonna do this!!!
innej opcji po prostu nie ma .
kj: bo wena to jest właśnie takie "coś"... co czasem nie chce przyjść...
i tak właśnie tłumaczę literacki zastój.
jednakowoż do końca tego tygodnia zamykam sprawę pierwszego rozdziału, tj. dopieszczam go na maksimum.
w przyszłym zaś zaczynam rokowania z drugim rozdziałem i choćby skały srały i'm gonna do this!!!
innej opcji po prostu nie ma .
środa, 15 lutego 2012
na wykładzie:
sylwia: wiesz, poznaniacy są dziwni.
mi to mówisz?, myślę sobie.
sylwia: robią sobie zdjęcia przy pługu, odśnieżającym drogę i na końcu zdania wołają "tej".
sylwia: bo ja jestem za dobra. żal mi biednych profesorów i chodzę na te wszystkie nudne wykłady. ale nie można tak. nie można chodzić na wykłady z litości!
no pewnie, że nie można ;)
sylwia: wiesz, poznaniacy są dziwni.
mi to mówisz?, myślę sobie.
sylwia: robią sobie zdjęcia przy pługu, odśnieżającym drogę i na końcu zdania wołają "tej".
sylwia: bo ja jestem za dobra. żal mi biednych profesorów i chodzę na te wszystkie nudne wykłady. ale nie można tak. nie można chodzić na wykłady z litości!
no pewnie, że nie można ;)
środa, 1 lutego 2012
miszczem jestem i od dziś mogę fszystko!
Ekonometrio,
nie byłaś łatwa i dość długo stawiałaś opór.
nie działał na ciebie nawet mój urok osobisty, co bardzo mnie dziwi.
ale w końcu uległaś. i możesz czuć się zaliczona!
a teraz znikaj z mojego życia.
nie byłaś łatwa i dość długo stawiałaś opór.
nie działał na ciebie nawet mój urok osobisty, co bardzo mnie dziwi.
ale w końcu uległaś. i możesz czuć się zaliczona!
a teraz znikaj z mojego życia.
a za rok: EKONOMETRIA 2. cieszę się na samą myśl :)
środa, 25 stycznia 2012
tv.
kolega dziś stwierdził, że dobra ze mnie partia, bo mieszkam w bogatej gminie.
a potem zapytał jaki mam telewizor.
(student's desperation level 98?;)
aż się dziwię, że nie interesowała go zawartość lodówki... ;-)
a potem zapytał jaki mam telewizor.
(student's desperation level 98?;)
aż się dziwię, że nie interesowała go zawartość lodówki... ;-)
czwartek, 12 stycznia 2012
na pesymistycznym!
a tak wyglądam dzisiaj:
...trzeba było się uczyć w zeszłym roku, kiedy to człowiek był jeszcze młody, energiczny, dynamiczny, a jego mózg chłonny i prężnie pracujący! ;x
wtorek, 10 stycznia 2012
sposobem, ziom!
Zaliczyć Ubezpieczenia Gospodarcze, udając zarobioną po pachy studentkę psychologii, która z trudem ciągnie dwa kierunki? Ależ bardzo proszę!
wtorek, 3 stycznia 2012
sesja się zbliża, to i czas poznać wykładowców.
A: słyszałam, że wybierasz się na ustny z sektorów?
ja (nieufnie, słusznie wietrząc podstęp): wybieram się, a co?
A: pójdziemy razem?? bo ty pewnie wiesz jak ona wygląda...
jestem nieogarem roku, moje zaangażowanie w uczelniane życie jest równe minimalnemu minimum, mój licencjat jest głęboko w dupie, nie mam za grosz mobilizacji do nauki, zapał do ekonometrii ulotnił się wraz z nadejściem świąt bożego narodzenia, bywam maksymalnie 3 razy w tygodniu na uczelni, siedzę tam średnio po 3 godziny, niejednokrotnie nie kojarzę lokalizacji poszczególnych sal, bywa, że mylą mi się piętra, na których znajdują sie łączniki pomiędzy wydziałowymi budynkami, mam kłopoty z przypomnieniem sobie nazwisk wykładowców (o tytułach nie wspominam), uczę się do egzaminów, których nie mam, a jednak... wiem! wiem jak wygląda pani profesor! to sprawia, że czuję się odrobinę mniej beznadziejnie jako studentka.
poważnie, wydaje mi się, że w styczniu zginę pod natłokiem obowiązków, jakie na mnie spadną, ale nic sobie z tego nie robię, tylko siedzę na necie albo czatuję w kuchni.
standardowo obudzę się za pięć dwunasta, z poczuciem winy, zniechęcona własną głupotą i brakiem odpowiedzialności, dobita swoim ponadprzeciętnym lenistwem i brakiem motywacji. aa, no i znów przysięgnę sobie, że to poraz ostatni.
jeszcze trochę czasu, ale już czuję ten milutki klimacik i nastrój, więc:
ja (nieufnie, słusznie wietrząc podstęp): wybieram się, a co?
A: pójdziemy razem?? bo ty pewnie wiesz jak ona wygląda...
jestem nieogarem roku, moje zaangażowanie w uczelniane życie jest równe minimalnemu minimum, mój licencjat jest głęboko w dupie, nie mam za grosz mobilizacji do nauki, zapał do ekonometrii ulotnił się wraz z nadejściem świąt bożego narodzenia, bywam maksymalnie 3 razy w tygodniu na uczelni, siedzę tam średnio po 3 godziny, niejednokrotnie nie kojarzę lokalizacji poszczególnych sal, bywa, że mylą mi się piętra, na których znajdują sie łączniki pomiędzy wydziałowymi budynkami, mam kłopoty z przypomnieniem sobie nazwisk wykładowców (o tytułach nie wspominam), uczę się do egzaminów, których nie mam, a jednak... wiem! wiem jak wygląda pani profesor! to sprawia, że czuję się odrobinę mniej beznadziejnie jako studentka.
poważnie, wydaje mi się, że w styczniu zginę pod natłokiem obowiązków, jakie na mnie spadną, ale nic sobie z tego nie robię, tylko siedzę na necie albo czatuję w kuchni.
standardowo obudzę się za pięć dwunasta, z poczuciem winy, zniechęcona własną głupotą i brakiem odpowiedzialności, dobita swoim ponadprzeciętnym lenistwem i brakiem motywacji. aa, no i znów przysięgnę sobie, że to poraz ostatni.
jeszcze trochę czasu, ale już czuję ten milutki klimacik i nastrój, więc:
wtorek, 20 grudnia 2011
prawo UE pod osłoną nocy :)
uczyłam się w zeszłym tygodniu do kolokwium z Podstaw Prawa I Struktury UE. w podręczniku wyczytałam, że w Karcie Praw Podstawowych nadano "(...)rodzicom prawo do wychowania i nauczania dzieci zgodnie z własnymi potrzebami religijnymi, fizjologicznymi i pedagogicznymi(...)".
zdanie to zatrzymało mój proces nauki na dobre 10 minut. w tym czasie zdążyłam zwątpić w prawo, w Unię Europejską, w sens mojego studiowania, w sens wkuwania idiotycznych paragrafów, w sens chodzenia na mój ukochany wykład, który, jak się okazuje, głosi jakieś bezsensowne farmazony. a potem nawet zaczęłam sobie wyobrażać to wychowanie dzieci według potrzeb fizjologicznych i mnie to przerosło, i postanowiłam przeczytać zdanie od początku:
"(...)prawo do wychowania i nauczania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami religijnymi, filozoficznymi i pedagogicznymi(...)".
czy tłumaczy mnie fakt, że była już 2 w nocy...?
zdanie to zatrzymało mój proces nauki na dobre 10 minut. w tym czasie zdążyłam zwątpić w prawo, w Unię Europejską, w sens mojego studiowania, w sens wkuwania idiotycznych paragrafów, w sens chodzenia na mój ukochany wykład, który, jak się okazuje, głosi jakieś bezsensowne farmazony. a potem nawet zaczęłam sobie wyobrażać to wychowanie dzieci według potrzeb fizjologicznych i mnie to przerosło, i postanowiłam przeczytać zdanie od początku:
"(...)prawo do wychowania i nauczania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami religijnymi, filozoficznymi i pedagogicznymi(...)".
czy tłumaczy mnie fakt, że była już 2 w nocy...?
czwartek, 15 grudnia 2011
poniedziałek, 5 grudnia 2011
moment.
ja: albo ten moment, kiedy mówisz żart, a nikt się nie śmieje.
wszyscy siedzą z kamiennymi minami.
ja: okej, to chyba jest właśnie taki moment...
wszyscy siedzą z kamiennymi minami.
ja: okej, to chyba jest właśnie taki moment...
Subskrybuj:
Posty (Atom)



