wtorek, 31 maja 2011

nigdy nie byłam dobra w opowiadaniu dowcipów...

na wykładzie.

Ania z Przemiłowskiej interpretuje wyniki testów na inteligencję po mojej prawej, Ewa z Poligonu bawi się telefonem po mojej lewej. Nie chcąc przeszkadzać Ani z Przemiłowskiej w jej skomplikowanych wyliczeniach i kalkulacjach, opowiadam Ewie z Poligonu kawał, który usłyszałam niedawno w radio. Kawał, który, ku zdziwieniu wszystkich, bardzo mnie bawi. Kawał, który właściwie nie bawi nikogo poza mną. I tym razem jest tak samo: ja zanoszę się śmiechem opowiadając dowcip, a Ewa z Poligonu pozostaje obojętna :-(

ja: to jest naprawdę śmieszne, nie rozumiem dlaczego tylko ja się śmieję.
Ania z Przemiłowskiej (nie odrywając wzroku od kartki pełnej cyferek): może to kawał Karola Strasburgera?







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz